Chicha.pl

Blog o Ameryce Łacińskiej

brazylia historia miasto

60 lat idealnej stolicy bez chodników

Katedra w Brasílii (Carolina Lopes / Pixabay)

To już 61 lat, odkąd zainaugurowano dzieło życia prezydenta Brazylii Juscelino Kubitschka: Brasílię. Nową, wybudowaną od zera na pustynnym płaskowyżu stolicę państwa. Miała ona być świadectwem otwarcia nowej epoki w rozwoju kraju i jego wejścia w nowoczesność. Kubitschek oficjalnie otworzył miasto 21 kwietnia 1960 r.

Marzenie urbanisty

Realizację tego planu powierzono Lúcio Coscie i Oscarowi Niemeyerowi. Dostali oni szansę na spełnienie marzeń wszystkich architektów i urbanistów tamtego czasu: wybudować od podstaw idealnie zaplanowane i zaprojektowane miasto. Nowa stolica miała oczywiście odzwierciedlać wszystkie idee Le Corbusiera, absolutnego idola modernistów. Mamy tu więc ścisły podział funkcjonalny na oddzielone od siebie strefy mieszkalne, przemysłowe, usługowe i reprezentacyjne, ułożone w kształt samolotu. „Mózg” kraju znalazł się oczywiście w „kokpicie” – tam mieszczą się wszystkie najważniejsze instytucje państwa brazylijskiego. Znajdziemy tam siedzibę prezydenta – Palácio do Planalto, obie izby parlamentu Brazylii, a także Sąd Najwyższy. Futurystyczne gmachy użyteczności publicznej, wykonane z betonu, stali i szkła, przywodzą na myśl statki kosmiczne. Z „kokpitu” wychodzi główna aleja reprezentacyjna miasta – Eixo Monumental, czyli Oś Monumentalna. I nie jest to nazwa na wyrost!

Eixo Monumental jest długa na 16 kilometrów, a w najszerszym miejscu ma aż 250 metrów. Jest kręgosłupem miasta, wzdłuż którego ulokowano najbardziej reprezentacyjne budynki. Znajdują się tutaj ministerstwa, ambasady i inne budynki użyteczności publicznej. W środkowej części alei mieszczą się z kolei biurowce i hotele.

Widok na Eixo Monumental z Wieży Telewizyjnej (Marcelo Bastos / Pixabay)

Na „skrzydłach” miasta Costa umieścił strefy mieszkalne. Na długości 7 kilometrów umieszczono setki kwartałów zabudowy mieszkalnej (tak zwanych superquadras). Każdy z nich składał się z 11 prostych, 6-kondygnacyjnych budynków. Bloki mieszkalne, jak uczył Le Corbusier, są zanurzone w zieleni i oddalone od siebie, tak by każde mieszkanie miało dobry dostęp do światła słonecznego. Ograniczono tam ruch uliczny, ograniczono też miejsca parkingowe między nimi. Każda superquadra jest zasadniczo samowystarczalna: w zasięgu spaceru znajdziemy wszystko, czego potrzebujemy w codziennym życiu. Mamy tam zatem sklepy spożywcze, przedszkola, drobne usługi, w niektórych dodatkowo szkoły, kina, kościoły, budowle kulturalne czy ośrodki sportowo-rekreacyjne: siłownie i baseny. Strefy mieszkalne oddzielone są od siebie strefami komercyjnymi, gdzie znajdują się punkty usługowe, restauracje, kawiarnie itp.

Miasto nie na ludzką skalę

Wspomniałem, że ruch samochodowy wewnątrz superquadras jest uspokojony. Nie dotyczy to jednak ogółu Brasílii, która jest poprzecinana wielkimi autostradami. Najlepszym dowodem jest Eixo Monumental: jezdnie mają po sześć pasów w każdym kierunku, a do tego dochodzą rozjazdy, poprzeczne tunele i inne. I choć pomiędzy jezdniami mamy ogromny pas zieleni, to dotarcie do niego to nie lada wyczyn (na odcinku ponad 2 kilometrów między „kokpitem” a przecięciem osi doliczyłem się sześciu przejść dla pieszych). To powoduje, że na co dzień jest on pusty i martwy. W wielu miejscach nie przewidziano też tak podstawowej infrastruktury jak… chodniki. To problem całego miasta, wynikający z formacji ówczesnych modernistów – byli oni wyznawcami transportu indywidualnego jako symbolu przyszłości. Zresztą w tak bardzo rozległym mieście samochód to konieczność, tym bardziej że komunikacja zbiorowa jest zaniedbana. W swoim artykule M. Twardowski cytuje uznanego duńskiego architekta i urbanistę Jana Gehla, autora książki Miasta dla ludzi:

Ludzki krajobraz w Brasílii jest kompletną porażką. Przestrzenie miejskie są zbyt rozległe, przez co zupełnie zniechęcające, ścieżki są zbyt długie, proste i nieinteresujące; w pozostałych częściach miasta zaparkowane samochody uniemożliwiają przyjemne chodzenie

J. Gehl, Miasta dla ludzi, tłum. S. Nogalski, Wydawnictwo RAM, Kraków 2014, s. 194.

W tym kontekście najbardziej wymowne jest dla mnie nazewnictwo ulicy i adresów, czy też ich brak. Zamiast nich wykorzystywana jest numeracja, na przykład SQS 203 BF – czyli Superquadra Sul 203 bloco F.

Pałac Itamaraty, siedziba brazylisjkiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych (FRANCISCO DOMINGOS Francisco / Pixabay)

Nie sprawdził się też zamysł niwelowania różnic społecznych. Niemeyer z przekonania był komunistą (był nawet członkiem brazylijskiej Partii Komunistycznej) i nie wyobrażał sobie, żeby w jego mieście marzeń powstały fawele. Szybko do kolonii i dzielnic centralnych sprowadzili się urzędnicy i dyplomaci, dla których zaprojektowane było miasto. Okazało się jednak, że zwykli robotnicy, budowniczowie stolicy, po kilku latach na miejscu nie chcieli już wracać w swoje strony (najczęściej do biednej północy). Brasília, zaprojektowana pierwotnie na zaledwie 500 tysięcy mieszkańców, przekroczyła ten poziom już w 1970 r. Miasto rozrastało się coraz szybciej i coraz bardziej poza kontrolą władz, obecnie mieszka w nim około 3 milionów ludzi. Większość z nich żyje w „miastach satelitach” na obrzeżach stolicy, połączonych z nią – a jakże – siecią autostrad. W wielu z nich, siłą rzeczy, powstały również fawele.

Siedziba Narodowego Kongresu Brazylii. W wypukłej półsferze z lewej znajduje się Izba Deputowanych, we wklęsłej misie po prawej Senat (Renato Laky / Pixabay

Nie ma tego złego…

Czy należy zatem uznać, że Brasília to urbanistyczna porażka? Chyba jednak nie. O ile na poziomie całego miasta rzeczywiście wydaje się ona być mocno przeskalowana (Eixo Monumental), to jeśli spojrzymy na poszczególne superquadras, sytuacja wydaje się być lepsza. Jak wspomniałem, każda z nich otoczona jest zielenią, a ruch samochodowy wewnątrz nich jest ograniczony. Wszystkie podstawowe potrzeby można zaspokoić, idąc spacerem, bo budynki usługowe i użyteczności publicznej są na wyciągnięcie ręki. Zarobki są najwyższe w kraju, a przestępczość niższa, niż w innych głównych metropoliach Brazylii. 30 lat po inauguracji, mieszkańcy w ankietach podkreślali w zdecydowanej większości, że to miasto dobre do życia. Najbardziej cenili je za wygodne i spokojne życie i więzi społeczne z sąsiadami.

“Brasília to miasto, które można lubić lub nie, ale nie można zaprzeczyć, że jest wyjątkowa” – mówił o swoim dziele Oscar Niemeyer. Brazylijska stolica ma swoje minusy, ale też zalety (np. 100 ha terenów zielonych na mieszkańca). W 1987 roku została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Uznano ją za “niespotykane osiągnięcie artystyczne, wybitny twór ludzkiego geniuszu i żywy wyraz idei ruchu modernistycznego”.

Nawet, jeśli nie ma w niej zbyt wielu chodników.

***

Zainteresowanym dokładniejszą analizą dziedzictwa urbanistyczno-architektonicznego polecam artykuł dr. inż. Mariusza Twardowskiego z Politechniki Krakowskiej.

M. Twardowski, Brasilia – eksperyment urbanistyczno-architektoniczny po sześćdziesięciu latach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *