Chicha.pl

Blog o Ameryce Łacińskiej

ekwador polityka wybory

Ekwador wybiera, remis na drugim miejscu

Maraton wyborczy w Ameryce Łacińskiej A.D. 2021 rozpoczął w zeszłą niedzielę Ekwador. Jego mieszkańcy wybierali zarówno prezydenta i jego wice, jak i parlament. W wyborach głowy państwa, która jest też szefem rządu, nie było wielkiego zaskoczenia: najwięcej głosów (32%) zyskał Andrés Arauz. Arauz dzień przed wyborami skończył 36 lat, jest ekonomistą, a przez dwa lata (2015-2017) sprawował funkcję ministra odpowiedzialnego między innymi za edukację, naukę i technologię. Stawiał na postulaty lewicowe, takie jak wypłacenie 1000 USD (dolar jest oficjalną walutą Ekwadoru) milionowi kobiet zajmującym się domem (głowom rodziny, można by rzec). Ponadto obiecał 3 mld dolarów dla samorządów.

Andrés Arauz

Jego najważniejszym przymiotem było jednak co innego: Arauz jest człowiekiem byłego charyzmatycznego prezydenta kraju, Rafaela Correi Delgado. Correa, który sprawował urząd przez trzy kadencje w latach 2007-2017, był przywódcą tak zwanej “rewolucji obywatelskiej” (revolución ciudadana). Był to projekt zwrotu Ekwadoru w lewo w duchu “socjalizmu XXI wieku” Hugo Cháveza w Wenezueli i Evo Moralesa w Boliwii. Correa był bardzo popularny, doprowadził do wprowadzenia nowej konstytucji w 2009 r. (która między innymi przewidywała ochronę praw przyrody), dwa razy uzyskał reelekcję już w pierwszej turze. Na swojego następcę wyznaczył wiceprezydenta Lenína Moreno, który wygrał w 2017 roku… i tu zaczęły się schody. Ku zaskoczeniu wszystkich, a chyba przede wszystkim Correi, Moreno odwrócił politykę prowadzoną przez swojego byłego pryncypała o 180 stopni. Zaczął ograniczać wydatki, wprowadzać politykę zaciskania pasa, ograniczania subsydiów – w skrócie typowy zestaw neoliberalny, któremu mocno sprzeciwiał się Correa. Cztery lata później Moreno nie zdecydował się kandydować po raz kolejny, a Ekwadorczycy podziękowali jego polityce.

Rafael Correa Delgado, prezydent Ekwadoru (2007-2017)

Correa miał startować na wiceprezydenta u boku Arauza, jednak komisja wyborcza odrzuciła jego kandydaturę. Powodem był wyrok wydany na byłą głowę państwa przez Sąd Najwyższy Ekwadoru, który skazał go na 8 lat więzienia za korupcję i 25 lat zakazu pełnienia funkcji publicznych. Correa jednak nie odsiaduje wyroku. Po zakończeniu prezydentury, spodziewając się “prześladowania” ze strony nowych władz, wyniósł się do Belgii, skąd pochodzi jego żona, i przebywa w niej do dziś.

Arauz zdobył 32% procent, czyli osiem punktów procentowych za mało, żeby wygrać już w pierwszej turze; w Ekwadorze, podobnie jak w kilku innych krajach Ameryki Łacińskiej, do zwycięstwa w pierwszej turze potrzeba przynajmniej 40% głosów i 10 punktów przewagi nad kandydatem z drugim wynikiem. Wobec tego druga tura wyborów prezydenckich odbędzie się 11 kwietnia. Tylko właśnie… kto jest kandydatem z drugim wynikiem?

Remis na drugim miejscu

Cały czas to wielka niewiadoma. O ile pierwsze miejsce Arauza było pewne, o tyle nadal czekamy na informację, kto zmierzy się z nim w dogrywce za dwa miesiące. Nadal trwa liczenie głosów, a dwóch kandydatów zebrało ich bardzo zbliżoną liczbę (dane z nocy 10/11.02): Guillermo Lasso z 19,63% i Yaku Pérez z 19,62%. Obu kandydatów dzieli 1000 głosów.

51-letni Yaku Pérez jest aktywistą, działaczem organizacji ludności rdzennej oraz obrońcą środowiska. Startował z poparciem lewicowej partii Pachakutik, która reprezentuje środowiska ludności rdzennej Ekwadoru. Walczy ona z niszczeniem środowiska i sprzeciwia się polityce neoliberalnej. W konsekwencji, Pérez walczył zarówno z rządem Correi, za którego otwierano wiele kopalni i zwiększano wydobycie ropy naftowej w Amazonii, jak i z nieoczekiwanym neoliberałem Leninem Moreno. Komentatorzy widzą w nim “nową twarz ekwadorskiej lewicy”. Starał się raczej proponować program pozytywny: kraju wolnym od korupcji, gdzie szanuje się Matkę Naturę, prawa człowieka, dba się o ubogich i sprawiedliwość społeczną. Sam był czterokrotnie aresztowany za walkę o prawa społeczności rdzennych do zasobów wodnych.

Yaku Perez

Drugim potencjalnym przeciwnikiem Arauza jest Guillermo Lasso, lat 65. Człowiek interesu, menadżer, bankier. W latach 90. kierował ekwadorskim oddziałem Coca-Coli i ważnym bankiem w Guayaquil, gospodarczej stolicy kraju. W tamtych czasach był też gubernatorem ważnego stanu Guayas, w którym leży Guayaquil, oraz ministrem finansów. Jest to jego trzecie podejście do prezydentury. Jak sam mówił, “życie zrobiło z niego liberała”. Lasso obiecywał między innymi stworzenie 2 milionów miejsc pracy (w 17-milionowym kraju), również poprzez zwiększenie wydobycia ropy. Po jego prezydenturze należałoby się spodziewać kontynuacji kursu Lenina Moreno – cięć podatków, ograniczenia wydatków państwa oraz dalszej współpracy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym (MFW). W zeszłym roku rząd Moreno podpisał umowę z MFW, która zakłada udzielenie kredytów Ekwadorowi w zamian za wprowadzenie reform gospodarczych, w tym zaciskanie pasa. Jest też za utrzymaniem ciepłych stosunków z USA. Na wieści o jego możliwej przegranej z Pérezem, spadła wycena obligacji Ekwadoru na rynkach światowych – inwestorzy zagraniczni najchętniej widzieliby w fotelu prezydenckim w Pałacu Carondelet byłego bankiera.

Guillermo Lasso

Sytuacja robi się coraz bardziej napięta, ponieważ według pierwszych, wstępnych danych to Yaku Pérez był na prowadzeniu, lecz z czasem jego przewaga spadała. Teraz kandydat Pachakutik oskarża władze o fałszerstwa wyborcze i wzywa swoich zwolenników do wyjścia w proteście na ulice. Domaga się także ponownego przeliczenia głosów w kilku prowincjach nadmorskich, w których poparcie dla Lasso było najwyższe.

Znamy natomiast skład parlamentu, w którym większość będzie miała lewica – co wcale nie oznacza, że będzie to zgodna większość. Najwięcej mandatów zdobyło ugrupowanie UNES, reprezentowane przez Arauza i “correizm”, tuż za nim jest Pachakutik. Obie partie mają łącznie 72 mandaty, co daje im większość w 137-osobowym Zgromadzeniu Narodowym. Jak jednak wspomnieliśmy, obie partie będą raczej ze sobą konkurować, niż współpracować. Na trzecim miejscu jest centrolewicowa Demokratyczna Lewica. Partie centroprawicowe, popierające Guillermo Lasso, zajęły dwa kolejne miejsca, ale straciły znacząco w porównaniu do kończącej się kadencji. Pozostali uzyskali pojedyncze mandaty. Co ciekawe, dotychczas rządząca Alianza Pais, byłe ugrupowanie Rafaela Correi przejęte przez Lenina Moreno, nie weszła w ogóle do parlamentu.

Co więc czeka Ekwador? W najbliższych dniach – niepewność i napięcie, związane z ogłoszeniem kandydata, który przejdzie do drugiej tury. O ile Arauz wydaje się być faworytem do prezydentury, nic nie jest przesądzone, biorąc pod uwagę wiele krytycznych opinii na temat correizmu. Ktokolwiek jednak wygra, będzie musiał liczyć się z trudną sytuacją sanitarną w jednym z najbardziej dotkniętych przez Covid krajów. Na to nakłada się panujący od kilku lat kryzys gospodarczy, a także fala migracji z Wenezueli, która stanowi wyzwanie dla wielu państw regionu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *