społeczeństwo

“Opancerzona” aborcja w Hondurasie

Isaac Newton uczył nas, że każda akcja wywołuje reakcję.

30 grudnia ruchy praw kobiet w Ameryce Łacińskiej i na świecie świętowały całkowitą legalizację aborcji w Argentynie. Niecały miesiąc później przyszła reakcja z Hondurasu: “tarcza przeciwko aborcji”. Otóż jednoizbowy Kongres Hondurasu przegłosował w zeszłym tygodniu, większością 88 głosów ze 128 wszystkich, zmianę konstytucji tego kraju. Do obecnego już zapisu zrównującego płód z osobą narodzoną, dodano zakaz usuwania ciąży z jakiegokolwiek powodu. Co więcej, nowy artykuł 67 ustawy zasadniczej będzie niejako “opancerzony” – oprócz samego zakazu aborcji, zwiększona będzie wymagana większość konieczna do jego zmiany. O ile zwykła zmiana konstytucji w Hondurasie wymaga większości dwóch trzecich parlamentarzystów, to do uchylenia nowego zakazu będą potrzebne aż trzy czwarte wszystkich kongresistów. Mało tego – ten przepis nie będzie mógł być zniesiony wyrokiem tamtejszego Sądu Najwyższego. Nie wystarczy nawet zmiana całej konstytucji i przyjęcie nowej; w takim przypadku, co wyraźnie stwierdza artykuł 67, automatycznie przechodzi on do nowej konstytucji. Zapobiec temu może wyłącznie jednomyślna(!) decyzja konstytuanty spisującej nową ustawę zasadniczą.

Protest kobiet domagających się depenalizacji aborcji w Hondurasie

Organizacje praw kobiet nie mają wątpliwości: zakaz usunięcia ciąży w jakimkolwiek przypadku, bez wyjątków, będzie niemożliwy do zniesienia. W absolutnie konserwatywnym Hondurasie nie ma takiej szansy, by zebrać 96 parlamentarzystów, którzy by zagłosowali za jakimkolwiek poluzowaniem tych przepisów. Mamy zresztą tego przykład z 2017 roku. Wtedy w parlamencie głosowano w sprawie dopuszczenia przerwania ciąży w trzech przypadkach – za tym rozwiązaniem zagłosowało zaledwie ośmiu kongresistów. Zmiana konstytucji będzie musiała być potwierdzona w kolejnym głosowaniu za rok, ale to będzie formalność.

Aborcja w Hondurasie – statystyki

Kobiecie, która przerwie ciążę, a także wszystkim osobom zaangażowanym w ten zabieg, grozi od trzech do sześciu lat więzienia. Poza tym zakazana jest jakakolwiek antykoncepcja awaryjna, której używanie, sprzedaż, dystrybucja i kupno są karane tak samo jak aborcja. Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka podaje, że co czwarta kobieta w Hondurasie była przynajmniej raz w ciąży przed 19 rokiem życia. Rocznie przeprowadza się tam od 51 do 82 tysięcy niebezpiecznych zabiegów aborcji; lekarze przyznawali anonimowo, że w czasie badań znajdowali w pochwach pacjentek monety czy gwoździe – pozostałości chałupniczych “zabiegów”. Według innych danych w 2020  roku liczba ciąż u dziewczynek między 10. a 14. rokiem życia wzrosła do prawie 900, czyli średnio wychodzi 17 tygodniowo. Z kolei na obszarach wiejskich nawet 30% nastolatek jest w ciąży. W samym 2017 roku ponad 8,6 tys. kobiet trafiło do szpitala w wyniku powikłań po przeprowadzonym nielegalnie zabiegu przerwania ciąży. To wszystko składa się na ogólną, trudną sytuację kobiet w Hondurasie, gdzie w zeszłym roku doszło do ponad 300 kobietobójstw, a ponad 100 tysięcy razy odbierano zgłoszenia w sprawie przemocy domowej wobec kobiet. Tylko w 2,5% przypadków złożono zawiadomienie na policję o popełnieniu przestępstwa.

Ale “pancerny” zakaz aborcji to nie wszystko. W tym samym głosowaniu hondurascy posłowie przegłosowali drugą zmianę konstytucji, która za małżeństwo uznaje wyłącznie związek kobiety i mężczyzny. Tutaj także zwiększono próg konieczny do zmiany tego przepisu do 75%.

Obie zmiany zostały skrytykowane przez organizacje międzynarodowe i broniące praw człowieka. Sprzeciw wyraziły Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka, Oxfam, Amnesty International, Human Rights Watch, Lekarzy bez Granic i wiele innych.

Zasłona dymna?

Pojawiają się również opinie, że cała operacja to tylko zasłona dymna, która ma odwrócić uwagę opinii publicznej od problemów prezydenta kraju. Juan Orlando Hernandez (JOH) jest bowiem oskarżany o ochronę handlarzy narkotykowych i przyjmowanie od nich łapówek w 2013 r. Miały one służyć finansowaniu jego kampanii prezydenckiej, którą wygrał. Nie są to tylko oskarżenia rzucane na wiatr: JOH, choć nie wymieniony z nazwiska, pojawia się w dokumentach przedstawionych przez prokuratorów stanu Nowy Jork w USA, którzy prowadzą sprawę przeciwko jednemu z honduraskich narcos. Według nich miał nawet użyć zdania “będziemy wpychać gringos kokainę do nosów”. Jest to pierwsze oficjalne oskarżenie Hernandeza, choć pytania o jego związki z narkobiznesem pojawiają się już od 2019 r. Wtedy sąd w Nowym Jorku skazał na więzienie jego brata za handel narkotykami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.