Chicha.pl

Blog o Ameryce Łacińskiej

gospodarka Gujana społeczeństwo środowisko

Czarny sen Gujany

Źródło: C Morrison/Pixabay

W 2015 roku Gujana wygrała los na loterii – północnoamerykański gigant naftowy ExxonMobil odkrył w tym małym kraju potężne złoża ropy – drugie największe odkryte w XXI wieku. Dla zobrazowania: Exxon szacuje, że w 2025 roku będzie pozyskiwać z tego źródła 750 tysięcy baryłek ropy dziennie. Obecnie na świecie dziennie produkuje się 4 miliony baryłek – w takim przypadku gujańska ropa stanowiłaby 16% globalnej produkcji czarnego złota. Gujana, ze swoją populacją 780 tysięcy ludzi, byłaby największym producentem ropy naftowej na głowę mieszkańca na świecie. Według tych szacunków na jednego Gujańczyka w najbliższej dekadzie będzie przypadać prawie jedna baryłka ropy dziennie.

Odkrycie ropy stanowi historyczną szansę dla małego kraju, leżącego trochę na uboczu Ameryki Południowej. Gujana od końca XVIII wieku była kolonią Wielkiej Brytanii i na jej terenie głównie uprawiana była trzcina cukrowa. Niepodległość uzyskała w 1966 r., a dominacja cukru w gospodarce trwa po dziś dzień. Jest to kraj dość ubogi – PKB na głowę mieszkańca wynosi trochę ponad 4 000 dolarów. Plasuje to Gujanę bliżej końca stawki w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach (przed Ameryką Środkową, Haiti i Boliwią). Jej główne towary eksportowe to właśnie cukier, a także ryż, ryby oraz złoto i inne minerały (np. boksyty, z których produkuje się aluminium).

Odkrycie i rozpoczęcie wydobycia wielkich złóż ropy naftowej może całkowicie zmienić tę sytuację. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) prognozuje, że wzrost gospodarczy w Gujanie wyniesie w tym roku (2020) aż 26%, a i tak to są szacunki już biorące pod uwagę wpływ pandemii Covid-19. Przed pandemią MFW przewidywał ponad 50% wzrost! W ciągu pierwszego roku wydobycia gospodarka miała wzrosnąć o ponad połowę! Wzrosty w wysokości dwudziestu kilku, a nawet 30% mają się utrzymywać przez kilka najbliższych lat. Dla porównania – polska gospodarka w tym roku skurczy się o 3,5%, a w kolejnych latach będzie rosnąć o około 4,5%.

Wzrost PKB w Gujanie w latach 2018-2023, źródło: MFW, World Economic Outlook October 2020. Dane za okres 2020-2023 są szacunkowe i biorą pod uwagę skutki pandemii Covid-19.

Zatem skoro jest tak dobrze, to dlaczego tak wielu ekspertów obawia się o przyszłość Gujany?

Choroba wenezuelska?

Nie, nie chodzi o to, że USA/Niemcy/NWO boją się, że Gujana urośnie w siłę i będzie w stanie się uzależnić od złowieszczych macek Rządu Światowego. W ekonomii istnieją dwa pojęcia do opisania tego, co dzieje się z gospodarką, w której są wielkie, łatwo dostępne złoża surowców naturalnych. Pierwsze z nich to „klątwa surowcowa” – można zauważyć pewną prawidłowość, że kraje z dużymi pokładami surowców często, wbrew intuicji, charakteryzują się niskim poziomem rozwoju gospodarczego. To z kolei wiąże się z tak zwaną „chorobą holenderską”. W skrócie polega to na tym, że dynamiczny rozwój sektora surowcowego prowadzi do tego, że duża część aktywności gospodarczej w kraju w nim się skupia. Eksport surowców prowadzi do wzmocnienia lokalnej waluty, przez co dużo tańszy staje się import. To powoli powoduje, że krajowe firmy nie są w stanie konkurować z produktami z zagranicy. W efekcie ten jeden sektor zaczyna wypychać inne branże. To jest z kolei niebezpieczne, bo w momencie, gdy spadną ceny surowców na światowych rynkach (a zawsze w końcu spadają), kraj wpada w głęboki kryzys gospodarczy. Wraz z nagłym wzrostem dochodów wzrasta też ryzyko korupcji, nepotyzmu, marnotrawstwa itp.

Dokładnie z tym mieliśmy do czynienia w Wenezueli. W 2012 r. aż 96% jej eksportu stanowiła właśnie ropa naftowa. Jej sprzedaż przynosiła połowę całych rocznych dochodów kraju. Gdy jej ceny zaczęły spadać w 2014 r., kraj pogrążył się w gospodarczej zapaści, której skutki teraz obserwujemy. Stąd też niepokój wielu analityków, czy sąsiadująca z Wenezuelą Gujana będzie w stanie poradzić sobie z takim nagłym przypływem pieniędzy.

Klątwa czy manna z nieba?

Jak zatem odkrycie wielkich złóż ropy wpłynie na sytuację kraju? Jak to lubią powtarzać ekonomiści: to zależy. Z jednej strony, Gujana po odkryciu nowych zasobów zdążyła mieć już jeden poważny kryzys polityczny, z którego dopiero niedawno wyszła. W grudniu 2018 roku parlament przegłosował wotum nieufności wobec rządu, co doprowadziło do przedterminowych wyborów w marcu 2020. Ich wynik został oprotestowany przez opozycję, która uważała, że partia rządząca sfałszowała jej wyniki. Ostatecznie, po 5 miesiącach, przeliczeniu głosów i wielu sądowych bataliach, zwycięzcą wyborów ogłoszono dotychczasową opozycję. Nowy prezydent objął urząd w sierpniu. Wtedy też po raz pierwszy od 1,5 roku zebrał się parlament.

Jedną z głównych osi podziału w wyborach była dyskusja o warunkach, na jakich poprzednie władze kraju podpisywały umowy z ExxonMobil. Według rozmówców New York Timesa, gujańscy przywódcy poszli na duże ustępstwa wobec korporacji i nie korzystali z doradztwa niezależnych ekspertów. W efekcie Gujana ma mieć nieproporcjonalnie małe udziały w zyskach z eksploatacji nowo odkrytych surowców. Dużo również się mówi o propagandowych przedsięwzięciach Exxona w Gujanie i jego wpływie na decyzje urzędników.

Z drugiej strony, właśnie dlatego, że Gujana sąsiaduje z Wenezuelą, może mieć świadomość, do czego prowadzi nieodpowiedzialna polityka naftowa. Przypominają o tym tysiące imigrantów z Wenezueli, którzy szukają tu lepszych warunków życia. By nie zaprzepaścić szans rozwojowych związanych z przychodami z ropy, Gujana stworzyła specjalny fundusz. Trafiać tam będą zyski pochodzące z wydobycia ropy, a specjalna komisja będzie pilnować, by były one wydawane w sposób rozsądny. Co więcej, pomoc w wypracowaniu dobrych mechanizmów zarządzania gospodarką oferują partnerzy zagraniczni, w tym Unia Europejska.

Gujana stoi przed wielką szansą na rozwój i poprawę losu tysięcy swoich mieszkańców. Trzymam kciuki, żeby jej nie zaprzepaściła.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *