Chicha.pl

Blog o Ameryce Łacińskiej

peru polityka

Peru usuwa prezydenta

Wczoraj wieczorem peruwiański Kongres stosunkiem głosów 105:19, przy 4 głosach wstrzymujących się, zdecydował o usunięciu z urzędu prezydenta kraju Martina Vizcarry. Przyczyną były zarzuty o przyjmowanie łapówek przez niego w czasach, gdy był gubernatorem stanu Moquegua na południu kraju. Toczą się w tej sprawie dwa postępowania wstępne w prokuraturze.

Był to już drugi wniosek o odwołanie prezydenta Vizcarry w ostatnich tygodniach. Odwołany prezydent zapowiedział, że nie będzie kwestionował tej decyzji na drodze sądowej. Powiedział za to, że to historia i Peruwiańczycy ocenią postępowanie członków Kongresu. Dodał, że opuszcza pałac prezydencki z „uniesioną głową i czystym sumieniem”.

Niespodziewany awans

Martin Vizcarra został prezydentem Peru w marcu 2018 roku, zastępując na tym stanowisku Pedro Pablo Kuczynskiego. Kuczynski ustąpił w wyniku ciążących na nim zarzutów korupcyjnych w aferze Odebrecht oraz ujawnienia taśm, na których nagrano, jak negocjuje z częścią parlamentarzystów cenę za odrzucenie wniosku o jego odwołanie. Vizcarra był w tym czasie pierwszym wiceprezydentem, pełniąc jednocześnie funkcję ambasadora Peru w Kanadzie. Niespodziewanie, gdy urząd się zwolnił, musiał wrócić do kraju, by przejąć jego stery. Jako prezydent skupił się na przeprowadzeniu kilku reform i przede wszystkim zdecydowanie wystąpił przeciwko skorumpowanej klasie politycznej. Temu miało służyć zwołane przez niego referendum z lipca 2018 roku. Zaproponował w nim zakaz reelekcji posłów, reformę systemu sądownictwa, dokładniejsze kontrolowanie finansowania partii politycznych i przywrócenie Senatu, zlikwidowanego przez Alberto Fujimoriego w 1993 r. Trzy pierwsze propozycje zostały przyjęte, ostatnia odrzucona, gdy okazało się, że odebrałoby to część władzy prezydentowi Vizcarrze.

Wróg parlamentu, idol narodu

Jego rządy naznaczone były ciągłym konfliktem z kontrolowanym przez nieprzyjazne mu partie Kongresem. Doprowadziło to do poważnego konfliktu na jesieni 2019 r., gdy Vizcarra oskarżył parlament o blokowanie reform antykorupcyjnych. Wykorzystując pewne zabiegi prawne, rozwiązał Kongres, który nie uznał tej decyzji i ogłosił prezydentem ówczesną wiceprezydentkę Mercedes Aráoz. Na korzyść Vizcarry przemówiło poparcie społeczne, gdy ludzie wyszli na ulice w geście poparcia dla rozwiązania Kongresu.

Notowania prezydenta ciągle rosły od czasu objęcia przez niego urzędu, osiągając od 75% do nawet 85% poparcia w momencie rozwiązania Kongresu. Pomimo to, w nowych wyborach ze stycznia 2020 nie wystawił on swojej reprezentacji do parlamentu. Przez to nowy Kongres również z niechęcią patrzył na jego krucjatę antykorupcyjną.

Kongres kontratakuje

I wtedy nadeszła pandemia. Peru było jednym z najbardziej dotkniętych przez Covid-19 krajów w Ameryce Łacińskiej, a gospodarka bardzo ucierpiała z powodu lockdownu. Na kryzys gospodarczy nałożyła się niestabilność polityczna. Wrogi prezydentowi Kongres rozpoczął kilka procesów przeciwko głowie państwa związanymi z nieprawidłowościami w publicznych wydatkach.

We wrześniu złożono pierwszy wniosek o odwołanie Martina Vizcarry z urzędu prezydenta Peru na podstawie jego „niezdolności moralnej” do dalszego sprawowania władzy. Powodem było ujawnienie taśm, na których miał rzekomo instruować swoich podwładnych do składania nieprawdziwych zeznań. Wniosek upadł, uzyskując tylko 32 głosy za z 87 potrzebnych.

Wczorajszy wniosek już przeszedł większością głosów, tylko jedna partia z dziewięciu zagłosowała przeciw. Dziś o godzinie 10 czasu lokalnego przysięgę złoży Manuelo Merino, stając się tymczasową głową państwa. Będzie pełnić tę funkcję do kwietnia 2021 r., gdy odbędą się nowe wybory na prezydenta, wiceprezydenta i do Kongresu.

Policja rozganiała demonstrantów próbujących dostać się przed Kongres w Limie, by zaprotestować przeciwko „zamachowi stanu” przeciwko Martinowi Vizcarrze. Fot. Marco Cotrina / La Republica

Decyzja parlamentu została przez wielu określona jako „parlamentarny zamach stanu”, w tym przez jeden z największych dzienników w kraju, La Republica. Tysiące obywateli wyszło w nocy na ulice największych miast w proteście przeciwko usunięciu prezydenta z urzędu. Demonstracje były rozpraszane przez policję. Głos zabrał też Carlos Castillo, arcybiskup Limy. Wprost wezwał Kongres do „naprawy swojej [błędnej] decyzji”, ostrzegając przed groźbą destabilizacji kraju będącego w środku pandemii.

Peruwiańczycy są zmęczeni swoją klasą polityczną, którą od kilkudziesięciu lat powszechnie postrzegają jako skorumpowaną i oderwaną od ich problemów. Partie polityczne i Kongres cieszą się od lat wyjątkowo niskim poparciem, a nowemu prezydentowi Merino nie ufa 72% ankietowanych. Pozbycie się jednego z najpopularniejszych przywódców w całej Ameryce Łacińskiej wywołało wściekłość i chyba źle wróży – albo klasie politycznej, albo całemu Peru.

***

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat najnowszej historii politycznej Peru, serdecznie polecamy podcast Działu Zagranicznego na ten temat.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *