Chicha.pl

Blog o Ameryce Łacińskiej

paragwaj polityka społeczeństwo

Dlaczego Paragwaj nie może sobie poradzić ze stuosobową partyzantką?

Paragwajskie wojsko patroluje okolice miasta Concepción / AFP

W ostatnich tygodniach Paragwaj niespodziewanie żyje tylko jedną sprawą: walką sił rządowych z Ludową Armią Paragwajską (EPP). Na początku września wojsko uderzyło w największy obóz tej marksistowskiej partyzantki, w czasie którego zginęła dwójka rebeliantów. Prezydent Paragwaju Mario Abdo ogłosił całkowity sukces, lecz szybko wyszło na jaw, że zabitymi “partyzantami” były dwie 11-letnie dziewczynki, które miały odwiedzać tam swoich ojców. Wybuchł skandal, w tym dyplomatyczny: nastolatki były obywatelkami Argentyny, która zażądała wyjaśnień i oskarżyła sąsiada o niszczenie dowodów obciążających wojsko i tuszowanie sprawy. Paragwaj tłumaczył, że zostały one siłowo wcielone do partyzantki i wykorzystywane jako żywe tarcze.

Na tym starcia się nie skończyły. Tydzień później, 9 września, EPP osiągnęła swój największy “sukces” w dotychczasowej działalności – porwała byłego wiceprezydenta kraju Óscara Denisa. Samochód polityka opozycyjnej Partii Liberalnej został odnaleziony opuszczony w pobliżu jego posiadłości na północy kraju, niedaleko miejsca, gdzie wcześniej zginęły 11-latki. W środku były materiały, które miały wskazywać na “Brygadę Rdzenną” EPP jako porywaczy. W zamian za uwolnienie Denisa domagała się ona wypuszczenia z więzienia dwojga przywódców EPP oraz przekazania żywności i pomocy rzeczowej o wartości 2 milionów dolarów 40 społecznościom wiejskim. Rodzina wiceprezydenta przekazała dary, ale rząd nie zgodził się na zwolnienie więźniów. 13 września minął wyznaczony na to termin przez partyzantów. Nie wiadomo, co się dzieje obecnie z Denisem, jest podejrzenie, że 74-latek może być zakażony koronawirusem.

Władze Paragwaju wysłały do tego regionu znaczne siły w celu poszukiwania porwanego – co wywołało frustrację rodzin innych osób, które zostały porwane przez EPP w ciągu ostatnich 20 lat, a nie doczekały się takiego zainteresowania i reakcji. EPP działa od końca lat 90. i utrzymuje się z wymuszeń i porwań. Przed porwaniem Óscara Denisa jej najbardziej znaczącą ofiarą była Cecilia Cubas, córka byłego prezydenta Paragwaju Raúla Cubasa Grau. Pomimo zapłacenia 800 tys. dolarów okupu, porywacze zabili 32-letnią Cecilię.

Początkowo grupa składała się z 25 osób, obecnie jej liczebność szacuje się na 50 do 100 osób, przy czym opiera się na 30 partyzantach, w większości spokrewnionych. Ich działania są zwykle wymierzone w wielkich plantatorów soi i hodowców bydła, których postrzegają jako wyzyskiwaczy ludu paragwajskiego (co nie jest dalekie od prawdy), a także w społeczności mennonickie, które są odpowiedzialne za większość produkcji mleka w kraju. Kolejne rządy prawicowe i lewicowe nie mogły się rozprawić z jedną z ostatnich grup partyzanckich w Ameryce Łacińskiej. Wynika to głównie z tego, że działa ona na słabo zaludnionej prowincji, gdzie nie sięgają wpływy władz centralnych, szczególnie w gęstych lasach i górach, w których łatwo się ukryć. Ponadto EPP działa w dużym rozproszeniu i likwidacja jednego jej oddziału nie wpływa na działania innych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *